piątek, 10 listopada 2017

Przedświąteczna niespodzianka

Muszę się Wam pochwalić, że chociaż do Mikołajek i gwiazdki jeszcze daleko, dzisiaj zostałam niespodziewanie obsypana prezentami. Kurier dostarczył mi paczkę od blogerki Jadzi Król https://plus.google.com/108031388068038106796  Znalazłam w niej miły list, porcelanowe cudeńka, trochę słodkości oraz robótkę - skarbonkę.
Dziewczynka i chłopiec są spore, mają dziurki w kapeluszach, więc zamierzam je wykorzystać, jako solniczki. 3 mniejsze figurki można postawić lub powiesić dla ozdoby, cały komplet jest bardzo kolorowy i prześliczny.
Ja  wręcz kocham porcelanę, z pietyzmem przechowuję stare wazy, serwisy kawowe i nie przejdę  w sklepie, obojętnie obok ciekawego kubka, czy filiżanki, więc te figurki, to dla mnie skarby.

Kolejny prezent, to materiały potrzebne do zrobienia misia, łącznie z szydełkiem oraz instrukcją. Takich rzeczy jeszcze nie robiłam, ale Juluś powiedział mi, że ja wszystko potrafię, wiec będę próbować. Dziękuję Ci Jadziu za wszystko jeszcze raz, zrobiłaś mi wielką przyjemność !
Jeszcze raz przekonałam się, że blogerki stanowią  wyjątkowo zwartą i bezinteresowną grupę społeczną. Wszystkim Wam życzę miłych obchodów Święta Niepodległości.

niedziela, 5 listopada 2017

Czapka i lektura przywołująca wspomnienia.

Witajcie, Wszystkich Świętych i Zaduszki minęły, czy Wy też co rok macie więcej grobów do odwiedzenia ? Dobrze, że pogoda u nas dopisała. Huragan Grzegorz zmobilizował mnie do wydziergania sobie czapki.
Za każdym razem, jak robię czapkę dla siebie, to lekko nie jest. Trudno było znaleźć włóczkę,  pasującą do pistacjowej kurtki. Jak skład był dobry, to kolor zbyt ostry, lub nitka za cienka. W końcu trafiłam na coś w jasnym kolorze oliwki,co dobrze wygląda do włosów w odcieniu  brązu.
Zanim decydowałam się na wzór, wypróbowałam 2 inne, które musiałam odrzucić, gdyż wiem, że dla mnie nie może to być mała, przylepiona do głowy czapeczka, ani typowy beret, tylko coś pośredniego i plastycznego.
Skorzystałam z wzoru "Florence  Drops 131-35"  https://www.garnstudio.com/includes/pattern-print.php?id=5284&cid=5.  Najlepiej trzymać się pierwowzoru. Moja włóczka jest cieńsza i czapkę chciałam mieć obszerniejszą, więc na druty proste nr 2,5 nabrałam 121 oczek i zaczęłam dziergać ściągacz. Po kilku rzędach, jak już robótka przestała mi się skręcać, zmieniłam druty na okrągłe, oczka pierwsze i ostatnie przerobiłam razem i dalej dziergałam ściągacz okrążeniami. Mając na drucie 120 oczek,  w ostatnim okrążeniu ściągacza dodałam równomiernie 12 oczek. Mając na drucie 132 oczka  zaczęłam ażur od 11 - tego okrążenia  schematu M 2. Markerami zaznaczyłam 11 raportów po 12 oczek, czerwony marker, to początek okrążenia.
Po wykonaniu i przymierzeniu wierzchniej części czapki, okazało się, że powinna być głębsza i cieplejsza,więc dorobiłam jeszcze kawałek ściągacza i zrobiłam jej wnętrze, jak mi w duszy grało.
Julcio mi asystował "szyjąc" drutami i zszywaczem czapkę dla chomika. Niestety zmarnował mi jedne okrągłe druty, bo niechcący odciął żyłkę, ale był tak przestraszony, że nie mogłam się na niego gniewać. Pomogłam mu
w dokończeniu miniczapeczki.
Lektura przywołała wspomnienia.
"Jak to się skończy", VI część "Sagi" Barbary Rybałtowskiej opowiada o tym, jak bohaterki powieści, żyją w Polsce, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Autorka bardzo trafnie przedstawia odczucia społeczne,w świetle takich wydarzeń, jak:  stan wojenny, zamordowanie księdza Popiełuszki, zamach na papieża Jana Pawła II, wybuch elektrowni w Czarnobylu i okrągły stół, pierwsze wolne wybory. Pamiętam dobrze ten okres, mogę powiedzieć, że zahartowana sybiraczka radziła sobie lepiej, niż większość społeczeństwa, w tym czasie. Znikanie z półek wszystkiego, co do życia potrzebne i reglamentacja było straszne. Mnie kiedyś na sygnale karetka pogotowia wywiozła ze sklepu mięsnego, bo w upale, długo stałam w kolejce, żeby dziecku kupić szynki. Miałam trochę szczęścia, kiedy się ocknęłam w szpitalu, zauważyłam, że ktoś uczynny, z kolejki zrobił mi zakupy. Chłop na naszym bazarku chciał jajka sprzedawać za dolary. Ktoś głodny nie powstrzymał nerwów i wlazł mu nogami w koszyk. Ludzie ze strachu robili zapasy żywnościowe, co pogłębiało braki na rynku. Kto miał warunki, hodował świniaki, żeby nakarmić rodzinę, my też. Ogłoszenie stanu wojennego zaskoczyło wszystkich. Mnie obudził młodszy brat słowami "Te pajace w telewizji poprzebierali się w mundury i mówią, że mamy wojnę". Z niedowierzaniem, wysłuchałam wystąpienia Wojciecha Jaruzelskiego. Wypowiadał wojnę narodowi z hasłem na ustach "Jeszcze Polska nie zginęła". Zakłamanie sięgnęło zenitu. Moja mama  płakała, tata nazwał go największym zdrajcą narodowym. W Urzędzie Wojewódzkim usłyszałam, że pomysł Jaruzelskiego jest  fenomenem.
Ciekawa jestem, jakie  Wy macie wspomnienia z tego okresu ?
"Co to za czasy" - część VII "Sagi" jest chyba ostatnią. Zmiany ustrojowe w Polsce sprzyjają głównej bohaterce powieści w zrobieniu solowej kariery artystycznej na skalę międzynarodową. Pisarka oprócz losów głównych bohaterek przedstawia kontrast między standardami życia w Polsce i w innych krajach europejskich na przełomie XX i XXI wieku. Nie jestem pewna, czy to jest ostatnia część "Sagi", czy będzie jeszcze część VIII ?
Póki co mam zamiar sięgnąć po szydełko i zrobić coś do czapki. Pozdrawiam wszystkich cieplutko!

czwartek, 19 października 2017

Mała chusta, czapka oraz "Sagi" ciąg dalszy.

Witajcie kochani! Poszperałam w zapasach, wyciągnęłam motek grubej włóczki w głębokim kolorze bordo oraz motek dużo cieńszej, w identycznym kolorze, z błyszczącą nitką i przystąpiłam do dzieła. Z grubej włóczki zrobiłam czapkę, całkiem ładnie układającą się na głowie na różne sposoby. Motek cieńszej włóczki posłużył mi do zrobienia  małej chusty pod szyję, do kompletu. Dostanie go córka, jeśli jej się spodoba, ciemny kolor blondynce będzie bardziej pasował niż mnie.









Tu widać zmiany ściegów na czubku czapki.













Na zdjęciu motka udało mi się uchwycić prawdziwy kolor włóczki.
Opis wykonania:
Najpierw na okrągłe druty nr 4 nabrałam 78 oczek i zrobiłam opaskę szerszą nad czołem, niż z tyłu. Jak widać zastosowałam ściegi : rowkowy, pończoszniczy i rowkowy. Następnie nabrałam na brzegach przepaski 88 oczek i dalej dziergałam drutami nr 4,5 ściegiem kłoskowym, w którym powtarza się I i II okrążenie.
I okrążenie : 2 oczka prawe, 2 oczka lewe.
II okrążenie: 1oczko lewe, 2 oczka prawe, 1oczko lewe.
Po zużyciu pierwszego motka (97 m.), wysokość czapki z przodu wynosiła 18 cm, a z tyłu 14 cm. Udało mi się dokupić drugi motek identycznej włóczki i mogłam robić dalej. Po uzyskaniu wysokości 24 cm.i 20 cm., zaczęłam zwężać czapkę, przerabiając po 2 oczka razem i zmieniając ścieg na na pojedynczy ściągacz, co dało mi 44 oczka. Przerobiłam ściegiem ściągaczowym 4  okrążenia, a w kolejnych dwóch  okrążeniach znowu zmniejszyłam liczbę oczek, przerabiając po 2 oczka razem na prawo,aż uzyskałam 12 oczek, które ściągnęłam igłą dziewiarską.





Z grubej włóczki zrobiłam na szydełku łańcuszek, który później naszyłam na opaskę. Z cienkiej włóczki z połyskiem zrobiłam kwiatek i szydełkowy brzeg czapki.

Niżej chusta w trakcie szydełkowania według schematu znalezionego na tej stronie: https://pl.pinterest.com/pin/781796816535759019/ Użyłam szydełka nr 3,5. Na pierwszym zdjęciu poniżej widoczna jest lewa strona mojej chusty, na drugim prawa.
Brzeg chusty szydełkowałam, po wykonaniu 15-tu rzędów z muszelkami, w ten sposób:
* w czwarty słupek muszelki robiłam 1 słupek, 3 oczka łańcuszka, 1 słupek, 3oczka łańcuszka, 1 słupek, 3 oczka łańcuszka,1 słupek, 2 oczka łańcuszka, półsłupek w pojedynczy słupek z poprzedniego rzędu oraz 2 oczka łańcuszka*. Powtarzać od gwiazdki do gwiazdki.
Przeczytałam dalsze części "Sagi "Barbary Rybałtowskiej ". "Mea culpa" to część IV. Kasia, niegdyś mała Sybiraczka, teraz główna bohaterka powieści jest już dorosła. Z wyrzutami sumienia podejmuje w Warszawie studia na filologii rosyjskiej, z tego względu, że są one w Polsce uprzywilejowane, i chociaż jest jeszcze bardzo młoda nie chce dłużej obciążać finansowo ukochanej matki. Wychodzi wcześnie za mąż, a że jest uzdolniona artystycznie, razem z Zespołem Pieśni i Tańca "Mazowsze" zwiedza świat. Ta część "Sagi"wydała mi się znajoma, a to z tej przyczyny, że pamiętam lata sześćdziesiąte w Polsce. Nawet uczniowie byli w tym czasie zagrożeni podejrzeniami o spiski. Myślałam, że autorka  niczym mnie nie zaskoczy, a jednak. Zwierzenie jednego z bohaterów "wolałem być aktywistą partyjnym, niż donosicielem" zrobiło na mnie wrażenie.
Czas darowany nam, czyli V część  " Sagi" opowiada o dalszym życiu w PRL - u, dokładnie tak, jak ono wyglądało. Kasia, podobnie jak jej matka zostaje młodą wdową i ponownie układa sobie życie. Zadziwiająca jest jej siła przetrwania nawet w ekstremalnych sytuacjach zagrożenia życia. To pokolenie nie miało wyjścia, musiało uczyć się, pracować i  utrzymywać rodziny w Polsce socjalistycznej. Bohaterów politycznych nie było widać, za to w każdym miejscu pracy był zatrudniony donosiciel SB i mógł się nim okazać kolega, cieszący się powszechnym zaufaniem. Wielu rzeczy nie można było kupić, jedynie załatwić. Autorka obiektywnie przedstawiła  absurdy, negatywy i pozytywy społeczne tego okresu. Kolejne 2 tomy powieści już czekają na stoliczku.

Czytanie trochę mi się kłóci z robótkami, ale im chłodniej, tym chętniej sięgam po druty i szydełko, już mam w planie kolejny komplet. Pozdrawiam wszystkich cieplutko !


niedziela, 17 września 2017

Święto Kwiatów Owoców i Warzyw

Witajcie, zabieram Was na nasze wrześniowe,dwudniowe "Święto Kwiatów Owoców i Warzyw". Wystawy, parady i imprezy za każdym razem są inne. Obejrzyjcie migawki z wczorajszego dnia.



 Krzyś od dwóch miesięcy ciągle kroi plastikowe owoce i warzywa, sklejane na rzepy.  Zna ich więcej ode mnie i jak zobaczył  wszystkie, prawdziwe, to był zachwycony i  wszędzie go było pełno.


Kompozycje kwiatowe były tak duże, że mój aparat nie mógł uchwycić całości.












 Przy wyjściu z wystawy, moją uwagę zwróciły malutkie serwetki.



























Miasto pęka w szwach. Oprócz mieszkańców, którzy wyszli  na ulice, jest  masa przyjezdnych z Polski i z  zagranicy. Trzeba było się przedzierać przez tłum. Paradę uświetniło wiele orkiestr dętych, tancerki w kwiatach lotosu, poprzebierane dzieciaki itp .




Zdjęcia w ruchu nie wyszły mi najlepiej, ale było pięknie.
Zaliczyłam też wystawę kotów, niektóre były przeogromne, losowałam na najładniejszego.Zdjęcia przez kraty klatek nie wyglądają dobrze.
Dzieciaki długo  jeszcze biegały między straganami i występami, a ja czytam już trzecią część "Sagi" Barbary Rybałtowskiej" Koło graniaste". Po zesłaniu na Syberię i siedmioletniej tułaczce, matka i córka wracają do ojczyzny. Polska po wojnie nie jest taka, do jakiej tęskniły, ale zahartowane przeciwnościami losu układają sobie życie na nowo. Kobieta ponownie wychodzi za mąż i rodzina się powiększa.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie !